Życie

...... bo życie jest w naszych rękach

wtorek, października 14, 2014 InesWorld 46 Komentarzy


Nowotwór piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet.
W Polsce notuje się około 15.000 nowych przypadków zachorowań rocznie. Oznacza to, że każdego roku 
na raka piersi zachoruje blisko 45 na 100.000 kobiet.
Umieralność na raka piersi rośnie w tempie 1,6% rocznie. Rak piersi po prostu wykrywany jest zbyt późno. Tylko w 20% przypadków chorobę rozpoznaje się we wczesnym stadium. A tylko wtedy szanse na wyleczenie są bardzo duże. Wśród wszystkich nie leczonych kobiet z rakiem 10 lat przeżywa tylko około 5%. 
Dla leczonej pacjentki szansa przeżycia następnych 5-10 lat bez postępu lub wznowienia choroby jest uzależniona od stopnia zaawansowania schorzenia przy rozpoczęciu leczenia. Średni wskaźnik 10-letnich przeżyć dla wszystkich stopni zaawansowania wynosi ok. 45%.

Co nam te suche liczby mówią? Zastanawiając się nad tym to chyba niewiele. Prawdą jest, że 50.000.000 ofiar drugiej wojny światowej nijak się ma do śmierci jednej konkretnej ukochanej nam osoby. A liczba zachorowań 45/100.000 dla każdego z nas to zupełna abstrakcja ale niestety czasami to się zmienia. Wystarczy pod liczbę 45 podstawić konkretne imię i nazwisko a stanie się jasne ile to jest 45.

Jedno z tych imion i nazwisk należy do mnie……
25.06.2012 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi.
Operacja 10.07.2012
Pierwsza dawka chemii 27.07.2012 r.
Początek hormonoterapii 01.08.2012 r.
Radioterapia 30 frakcji(naświetlań) od 05.11.2012 r.
To też tylko liczby, ale dla mnie………… w dniu diagnozy miałam 37 lat 7 miesięcy i 11 dni.
Dzień mojej operacji był pierwszym dniem po 18 urodzinach mojego syna.
Dokładnie 14 dnia po pierwszej dawce chemii straciłam włosy.
30 frakcji naświetlań to 30 dni w szpitalu z daleka od moich dzieci.
Moje życie zmieniło się o 180 stopni i nic nie wyglądała już tak samo. Niepewność, strach, ból wszystko to było niewyobrażalnie trudne. Przez całe swoje życie myślałam, że mam kontrolę nad wszystkim 
i z wszystkim sobie poradzę ale gdy usłyszysz taką diagnozę to tracisz grunt pod nogami, stajesz się bezsilna. Ta choroba została we mnie i moich bliskich już na zawsze. Ale wiem, że wygrałam tą walkę 
bo na każdym jej etapie miałam oparcie w moich ukochanych mężu, dzieciach, rodzicach i bliskich mojemu sercu osób. Miłością którą czułam w każdej sekundzie choroby uratowali mi życie ♥ 
Rak sprawił, że staram się przewartościować moje życie, znaleźć w każdej chwili, zdarzeniu 
coś dobrego :)Wiem jak cenny jest każdy dzień naszego życia i jak bardzo trzeba dbać o to żeby nie był ostatnim. Każdy godzina jest ważna, każdy moment z ukochanym, przytulenie dziecka, telefon od bliskich, email od osoby którą nosisz w sercu. Wiem jak szkoda mi chwil marnowanych na złość, żal i różne negatywne emocje, które dotykają czasami każdego z nas. 
Wiem, że każdy kolejny dzień powinien być absolutnie wyjątkowy :)

Dlaczego piszę to wszystko….. dlatego, że o raku trzeba mówić. 
Więcej słów to więcej świadomych kobiet i więcej samokontroli.
Październik jest miesiącem który jest zapisany w symbolikę tej choroby i jeszcze coś... kilka dni temu minęły dwa lata od mojej ostatniej chemii. I mogę spokojnie powiedzieć, że wygrywam swoją walkę:) 
Proszę Cię żebyś po przeczytaniu mojej historii stanęła przed lustrem, położyła na łóżku, podniosła rękę 
i zaczęła się badać. Jeśli jesteś bardzo młodą osobą to usiądź obok swojej mamy, babci, cioci… przytul ją i zapytaj czy się bada i czy stara się uniknąć tego co może spotkać każdą z nas.
Pamiętaj im wcześniej wykryty rak tym większa szansa na życie!

Jak się badać ....
Pamiętaj, jeśli masz wątpliwości idź do lekarza. Nigdy nie odkładaj tego na później.
A jeśli chociaż część z Was zbada się lub porozmawia o tym z bliskimi to cel opowiedzenia mojej historii zostanie osiągnięty :) Gdybyś miała jakieś pytanie to napisz do mnie, postaram się Ci pomóc.
Założenie bloga było dla mnie bardzo ważnym krokiem w walce z chorobą a opisanie mojej historii było bardzo trudne ale dzięki temu zrozumiecie dlaczego i jak bardzo jesteście dla mnie wyjątkowe ♥ 


Różowa wstążka oznacza walkę z rakiem piersi - walczycie ?

Live with all your might
 And smile to people
'Cause you're not alone
Sleep, dream at night
Don't let the bad dream ever wake you up again
Sleep now
Let the good God
Always hold your hand
When dark wind
Snatches the peace
Spreading sadness and despair
Remember that
As a tear in the rain
This whole world means nothing at all...
This moment now
Might be your best moment...
Go your own way
'Cause the whole point of existence
Is to know how to live
Without anaesthesia
Without useless bad
Thoughts of disappointment
As a tear in the rain
This whole world means nothing at all...
This moment now
Might be your best moment...
Your best moment
Użyłam:
Buziaki

Ines

Podobne posty

46 komentarzy:

  1. Aż mnie ciarki przeszły jak to czytałam. Rzeczywiście słysząc statystyki czy czytając artykuły o raku piersi chyba nie bierzemy pod uwagę tego, że może to dotyczyć nas lub naszych bliskich. Dobrze, że wygrałaś tą walkę, choć domyślam się, że lekko nie było.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbiło mnie z nóg. Nie wiem, co napisać. Izuniu, jesteś bardzo mądrą osobą, bardzo dzielną i gratuluję poskromienia choroby. Życzę dużo zdrowia i pędzę do domu się przebadać. Rodzicielkę też pogonię. Pójdę do lekarza - może ta krostka pod pachą, to nie krostka?
    Dziękuję za tego posta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoje słowa, dla nich warto było opisać moją historię :) koniecznie sie zbadajcie bo nie ma nic ważniejszego niż zdrowie.

      Usuń
  3. Właśnie sama przygotowałam mani na ten temat który jest dla mnie bardzo bliski.Większość kobiet w mojej rodzinie zmarło na raka piersi,druga połowa walczy ale z marnym skutkiem.Bardzo się cieszę że pokonałaś straszną chorobę.Trzeba o tym mówić i uświadamiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak trudna jest to walka dla wszystkich bliskich. Dbaj o siebie Karolinko.

      Usuń
  4. Zdecydowanie jest naszych rękach, warto dbać o siebie i kontrolować stan swoje go zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, życie mamy tylko jedno.

      Usuń
  5. Izunia, jestes bardzo dzielna kobietka :)
    Dziekuje Ci za podzielenie sie z nami swoja historia.
    Przytulanki kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko najważniejsze żeby gdzieś w Tobie zostało to co napisałam i żebyś miała kontrolę nad swoim zdrowiem :*

      Usuń
  6. o rany, niezwykle mnie poruszył mnie ten wpis, bo spodziewałam się po prostu posta informującego o badaniu piersi... nie wiem nawet co napisać... trzymam kciuki za Twoje zdrowie i życzę abyś nadal tryskała taką pozytywną energią :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że trochę Was zaskoczyłam. Mam nadzieję, że moja historia zostanie w świadomości niektórych z Was. To dla mnie bardzo ważne.

      Usuń
  7. Tos mnie zaskoczyła tym postem... aż nie wiedziałam kompletnie co napisać.
    Temat jest bardzo ważny i trzeba o nim mówić. I przypominać nie tylko kobietom o badaniach, ale tez swoim mężczyznom aby się badali... U nas zagrożone są piersi, u nich prostata, która nie daje żadnych objawów, aż może być za późno :(
    Ściskam Cie mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak najważniejsza jest profilaktyka i szybka reakcja.

      Usuń
  8. Odpadłam.... nie myślałam, że będzie to historia z Twojego ale najważniejsze, że udało Ci wygrać walkę!!!! oby nigdy więcej takich dni w niepewności, bólu i strachu. Izuś ściskam mocno!!!! cieszę się baaardzo, że jesteś wśród nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasieńko nawet nie wiesz jak wiele siły mi dajecie :) dziękuję kochana za Twoje słowa.

      Usuń
  9. Izuniu kochana, rozkleiłaś mnie, normalnie się popłakałam, a ja jestem wbrew pozorom bardzo wrażliwa...Kochana trzymam kciuki za Ciebie i twoją radość życia :* masz rację, o tym trzeba mówić i namawiać kobiety , aby o siebie dbały! Super, że tutaj jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet przez chwilę nie wątpiłam , że jesteś bardzo wrażliwą istotą Izuniu :) Dziękuję za każde z Twoich słów kochana bo bardzo wiele dla mnie znaczą.

      Usuń
  10. w sumie to nie wiem co napisać, zaskoczyłaś mnie, jesteś bardzo dzielna i super, że wygrałaś! ;) dobrze, że poruszasz tak trudny temat, bo nie każdy ma odwagę, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ważne żeby nie milczeć Paulinko. Rak to nie wyrok jeśli zareaguje się na czas.

      Usuń
  11. Wpis... słów mi zabrakło. Myślę, że każdej z nas uświadomił jak ważne jest regularne badanie się (nawet samemu).
    Twoja odwaga w opowiedzeniu historii, wytrwałość i siła są godne naśladowania. To że wygrałaś, jesteś tutaj, prowadzisz blog i cieszysz się życiem jest dowodem jak wspaniałą osobą jesteś :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profilaktyka i samokontrola jest najważniejsza. A mój cel został osiągnięty dzięki Twoim słowom :) dziękuję

      Usuń
  12. This is a fantastic cause dear Ines and you made a gorgeous manicure for it. I am too wearing this month just pink on my nails to support this cause that is very dear to my heart, because I know how hard it is to suffer from this horrible disease.

    OdpowiedzUsuń
  13. Izus... Czekalam na ten wpis..czekalam na ten moment kiedy bedziesz gotowa.na to. Czekalam i myslalam,ze jestem gotowa go przeczytać, wtedy bylo mi juz ciezko i nie potrafilam i sie pogodzić z bolem jaki przeszlas oraz z podziwem jak sobie poradzilas...ale jednak nie bylam na niego zupelnie gotowa..to znaczy ze wycisnal ze mnie resztke lez...jest mi tak przykro, ze to Cie spotkalo, a zarazem jestem dumna z Ciebie ze wygralas! Rak..to okropne chorobsko, mam nadzieje ze uswiadomilas i uswiadomisz wiele nam wszystkim. Masz wspanialą rodzine, meza, dzieci..niesamowici są tak jak i Ty. Mozesz na mnie liczyc Kochana:* jestes naszym Skarbem :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko jak Ty cos napisz to aż mnie tak w serduszku ścianie ze wzruszenia ♥Dużo szczęścia miałam, że spotkałam Cię w tym świecie :) dziękuję kochana♥

      Usuń
  14. Chyba nie będę tutaj jedyną, którą ten tekst poruszył. Po 'wejściu" w tę notkę nie przypuszczałam, że przeczytam historię o Tobie. Jestes bardzo silna, dzielna! Powinnaś być dla nas wszystkich przykładem. Niestety człowiek dopiero w takich sytuacjach docenia swoich najbliższych, cieszy się z najdrobniejszych rzeczy. Ostatnio staram się cieszyć tym co mam, cięzko mi to jak na razie idzie, bo z natury jestem raczej pesymistką, ale uczę sie powoli pozytywnego myślenia :) Bardzo się cieszę, że pokonałaś chorobę, ale tak jak wspomniałaś w notce ona zostanie już z Wami do końca życia, bo to co wówczas przeżyliście wiecie tylko Wy. Nadal mam ciarki na ciele po tym co przeczytałam i zapewne zostanie to na długo w mojej pamięci. Dziękuję, że się z nami tym podzieliłaś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko jeśli będziesz dbać o siebie i badać się to będzie dla mnie jak wygrana bardzo ważnej walki.

      Usuń
  15. Prawie się teraz popłakałam...
    Podziwiam takie osoby jak Ty i bardzo się cieszę, że udało Ci się wygrać z tym ustrojstwem... Mój tata chorował na raka i niestety tą walkę przegrał :(
    Mam nadzieję, że zdrowie będzie ci dopisywało i będziesz tutaj z nami jeszcze bardzo bardzo długo (tak, teraz wyobraziłam sobie jak będąc sfatygowanymi staruszkami piszemy dalej posty :D), swoją drogą bloga zaczęłam prowadzić po śmierci rodziciela, miała to być moja odskocznia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu dla mnie też było to lekarstwo w walce z chorobą, a teraz po roku prowadzenia bloga aż trudno mi opisać jak ważne jesteście dla mnie, jak ważne jest każde słowo czy email. Pozytywna energia Twoja i wielu dziewczyn daje mi ogromne pokłady siły. Hihi nie wiem czy za 40 lat nie będą mi się ręce trzesły przy malowaniu ale jak Ty tu będziesz to będę przy Tobie :) Dziękuję :)

      Usuń
    2. Hehe najwyżej będziemy saran wrapy same robić, albo dry brushe bo to z trzęsącymi się rękami chyba przejdą :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  16. Jestem z Tobą całym serduchem. Poniekąd rozumiem, co przechodziłaś, ponieważ moja mama miała raka. Dwukrotnie. Za drugim razem nie był to przerzut, a nowe ognisko. Żaden z tych nowotworów nie był rakiem piersi, ale rak to rak. Na szczęście teraz jest wszystko ok... i mam nadzieję, że to w końcu koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu dbaj o siebie i mamę. Bardzo sie cieszę, że Twoja mama wygrywa tą walkę i wierzę, że tak już zostanie. Życzę Wam dużo zdrowia kochane dziewczyny:)

      Usuń
  17. No tego się nie spodziewałam po tym wpisie. Cieszę się Izuś, że udało Ci się wygrać z tym skorupiakiem, że się nie poddałaś, twarda babka z Ciebie! Super, że napisałaś o tym, profilaktyka jest najważniejsza!
    I pamiętaj, że blogosfera też Cię wspiera :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasieńko dziękuje za wsparcie, czuję je na każdym kroku :)

      Usuń
  18. tez sie tego nie spodziewalam, po tym wpisie, az mi lzy stanely w oczach, najwazniejsze ze wygralas! jestem z Toba calym sercem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko najważniejsze jest dla mnie żebyście dbały o siebie i kobietki Wam najbliższe. Badajcie się koniecznie.

      Usuń
  19. Popłakałam sie przepraszam... bardzo dobry wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj, że jesteś wrażliwa :)

      Usuń
  20. Podziwiam Ciebie i Twoją odwagę.. jeden post, a wbija w fotel! Jak dobrze,że są takie osoby jak Ty, które mówią o tym i dają do myślenia innym... Duuuuużo zdrówka, siły i uśmiechu życzę :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję kochana za każde z słów które napisałaś ♥

      Usuń
  21. Tak jak większość - nie spodziewałam się, że ten post będzie Twoją historią. Twoje słowa niesamowicie mną wstrząsnęły. Podziwiam Cię za wytrwałość i muszę Ci powiedzieć, że jesteś prawdziwą szczęściarą mając dookoła tylu wspaniałych ludzi którzy Cię wspierają. Cieszę się, że z nami jesteś i zarażasz wszystkich swoją megapozytywną energią :) Życzę Ci dużo zdrówka i jeszcze więcej uśmiechu na twarzy, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszyłam się bardzo tym co napisałaś ♥ Dziękuję, buziaki :*

      Usuń
  22. Izuniu czytając Twoją historię płakałam jak dziecko. Wiem co to znaczy chorować, tez borykam się z chorobami i różnymi problemami. Tak jak Ty zaczęłam pisać bloga myślałam, że to chociaż w połowie pozwoli mi zapomnieć o problemach. Bardzo się cieszę że masz wszystko za sobą. Zdaję sobie sprawę przez jakie piekło musiałaś przejść i ile nerwów Cię to kosztowało. Ja co dzień modlę się bym lepiej się czuła i było wszystko ok. Izuniu życzę Ci dużo zdrówka, przede wszystkim dużo sił i dużo pozytywnych myśli bo one pozwalają iść do przodu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Alu nawet nie wiesz jak mi przykro, że chorujesz :( ale wyobraź sobie, że każdego dnia jest z Tobą ktoś kto myśli o Tobie i podsyła Ci telepatycznie trochę siły, wiary, energii do walki z chorobą i codziennymi problemami - tą osobą jestem ja :) Będę myślami przy Tobie kochana żebyś wygrywała każdego dnia swoją walkę :) Buziaki i dużo zdrówka Alu ♥

      Usuń
  23. Ech, jesteś bardzo dzielna. Pewna osoba z mojej rodziny też przez to przechodziła. Ja z kolei mam za sobą operacje, na szczęście choroba była uleczalna.

    OdpowiedzUsuń
  24. I translated your whole post and we have similarity's in our diagnose. I received the news when I was 37 year old, exactly in 24.November 2012. The difference is that I made 6 chemo's and after that two surgeries, from what one was mastectomy and because of this I never had to make radiotherapy. I am glad that I am here, even if my treatment with hormone pills and injections continues and changes my body. I am glad that I can raise my only daughter! Hogs and kisses dear!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa :)
Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i mobilizuje do tworzenia :)
Proszę nie proponuj mi obserwacji za obserwację - jeśli zostawisz komentarz i tak zajrzę do Ciebie.